
Starsi ludzie nie rozumieją młodych w wielu kwestiach – zainteresowań, możliwości spędzania wolnego czasu, ubioru. Zauważam to coraz częściej, gdy moja babcia wita mnie w progu z coraz większymi oczami.
Mareczku! Jesteś na studiach, zaraz dostaniesz dyplom i powinieneś zachowywać się i ubierać się bardziej poważnie, tylko spójrz na siebie, wyglądasz jak te dzieciaki na przystanku. Popatrzyła z dezaprobatą i bolała ją w oczy moja stoprocent bluza. Dla niej powinienem chodzić w koszuli i marynarce, mieć poważną minę, przestać żartować i zachowywać się jak gentelmen pierwszej maści tylko dla tego, że kończę studia.
Powinienem dobierać sobie znajomych spośród tych, którzy tak właśnie wyglądają, a nie stoprcent bluza i spodnie poprzecierane na kolanach. W tej kwestii chyba nigdy się nie zrozumiemy. Mówię babci, że to przecież nie chodzi o wygląda, ale o zachowanie, o to, co dajesz z siebie innym. Ale babcia wciąż powtarza mi: jak Cię widzą, tak Cię piszą i nie ma tutaj pola do dyskusji. W ważniejszych kwestiach, można powiedzieć kwestiach podstawowych jak najbardziej się zgadzamy, szczegóły dzielą nas jak Wisła Warszawę.
